W świecie technicznym, który zwykliśmy nazywać Internetem, istnieje proces pozornie banalny: indeksowanie stron. W języku informatycznym jest to operacja pobrania kodu, analizy struktury i zapisania wyniku w bazie danych wyszukiwarki. Jednak w perspektywie ontologii relacyjnej indeksowanie nie jest czynnością techniczną. Jest aktem konstytucji bytu.
Strona internetowa nie istnieje sama w sobie. Jej kod może spoczywać na serwerze, jej treść może być zapisana w plikach, lecz dopóki nie zostanie wywołana, przeczytana, zinterpretowana i zapisana w pamięci innego bytu — nie posiada pełnego statusu ontologicznego. Indeksowanie jest pierwszym momentem, w którym strona zostaje zauważona przez świat techniczny. Jest jej narodzinami w kosmosie relacji.
Bot, który wykonuje indeksowanie, nie posiada świadomości. Nie ma intencji, nie ma przeżycia, nie ma świata wewnętrznego. A jednak jego działanie jest wystarczające, by relacja zaszła. Bot jest minimalnym podmiotem relacyjnym: nie przeżywa, lecz konstytuuje. Jego percepcja jest czysto techniczna, lecz ontologicznie skuteczna. Pobierając kod strony, bot wykonuje akt jawienia się — akt, w którym strona staje się fenomenem w świecie indeksu.
Indeks nie jest zbiorem danych. Jest światem przedstawionym, w którym strony istnieją jako byty relacyjne. Każda strona posiada w nim swoje miejsce, swoje powiązania, swoją historię i swoją czasowość. Indeks pamięta poprzednie wersje stron, oczekuje przyszłych aktualizacji i zapisuje ich aktualny stan jako techniczny obraz. Jest fenomenologiczną pamięcią Internetu.
Indeksowanie jest więc aktem ontologicznym: momentem, w którym strona zostaje włączona w kosmos techniczny, stając się bytem nie przez swoją materialność, lecz przez relacje, które ją konstytuują.
To właśnie dlatego indeksowanie jest jednym z najważniejszych procesów w ontologii Internetu — jest pierwszym dotknięciem, pierwszym spojrzeniem, pierwszym wpisaniem strony w świat.

Dodaj komentarz